Air Show 2009 Radom

Na 29 i 30.08.2009 zapowiadano najlepsze pokazy w tej części Europy w tym roku. Wszyscy wiemy jak się one skończyły, ale może po kolei…


Piątek


Cała impreza zaczęła się już w piątek. Przyloty uczestników, treningi przed pokazami, kto był i widział, ten wie że było warto stać pod płotem. Ja nie byłem…

Sobota

W sobotę zaczęło się Air Show właściwe. Pogoda była „raczej średnia” – chmury, wiatr, ogólnie jakoś tak „niepokazowo”. Nie przeszkodziło to rozpoczęciu imprezy przez paralotniarzy. Po nich latała replika RWD-5bis, mielecki M-28 Skytruck, mały 3Xtrim i cywilna Ts-11 Iskra. Zaraz po nich zaprezentowała się Orka i kolejna replika, tym razem pilotowana przez Marka Szufę Curtiss JN-4 "Jenny" z zamontowanym w tylnej kabinie karabinem. Przed zaplanowanymi na samo południe przemówieniami oficjeli zaprezentowały się jeszcze samoloty Piper Cub i trzy AT-3.

Wśród licznie zgromadzonej publiczności zaczęły pojawiać się głosy o przerwaniu pokazów, pogoda się pogarszała, deszcz coraz mocniejszy, zaczęło być szaro, buro i ponuro. Nie przeszkodziło to jednak w pierwszej publicznej prezentacji „polskiego” Herkulesa. Przyleciał on w towarzystwie dwóch mniejszych transportowców CASA C-295M i dwóch M28B Bryza. Po nich swoje 5 minut miał zespół „Biało-Czerwone Iskry” z Dęblina. Pogoda jest jeszcze bardziej nieznośna. Wszakże dopuszczono do przelotu naszych trzech „Jastrzębi”, ale odwołano skoki spadochroniarzy z flagami państw – uczestników pokazów. Pogoda pokrzyżowała plany Finów z zespołu Midnight Hawks, którzy nie zdołali pokazać co potrafią ich Hawki.

Około godz. 13.30 przerwano pokazy ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne. Po południu zaczęło wychodzić słońce, a kto został do tego czasu to mógł sobie spokojnie obejrzeć „statykę”. Pokazy w locie były kontynuowane chyba już tylko przez Czechów z ich Mi-35.

Niedziela

Na radomskie pokazy przyjechałem w niedzielę rano. Na lotnisku stawiliśmy się zaraz po ósmej. Zaraz za bramą gości witał ogromny C-17 Globemaster III. Na początek zrobiliśmy sobie przebieżkę po wystawie statycznej. Wśród wielu maszyn znanych z innych pokazów uwagę zwracały białoruski Su-24 i nasz dwumiejscowy Su-22UM3K w czarnym malowaniu.

Pokazy zaczęły się chwilę po 10:00. Na początek „lotnictwo lekkie”, aby już po pół godzinie po wspólnym, efektowym starcie na niebie rozszalali się Brytyjczycy z grupy Red Arrows. Piloci czerwonych Hawk’ów dali piękny pokaz pilotażu grupowego. Kilkanaście niesamowitych figur, łącznie z mijankami przy prędkości względnej dochodzącej do 1300 km/h, potem lądowanie prawie jeden za drugim - Zespół Akrobacyjny Królewskich Sił Powietrznych Wielkiej Brytanii zebrał zasłużone brawa. Jeszcze tylko przejazd paradnym tempem przed publicznością i Arrowsi zajęli miejsce na stojance. Po Brytyjczykach znowu na niebie pojawiło się lotnictwo lżejszego kalibru.


Ląduje pierwszy polski C-130H Hercules


Później w powietrzu zagościły nasze Biało – Czerwone Iskry i fińskie Midnight Hawks. Oba zespoły dały piękne pokazy umiejętności, co miało odzwierciedlenie w reakcjach publiczności. Z kolei Siły Powietrzne RP zaprezentowały podczas dwóch przelotów swój sprzęt. W pierwszym przelocie pokazano Herculesa w asyście dwóch „Kasiek” czyli samolotów CASA C-295 i dwóch Bryz. Zaraz po nich w formacji Grot przeleciały nasze maszyny bojowe. W międzyczasie, kilka minut przed godz. 13:00 efektownym wspólnym startem wyruszyli w drogę powrotną piloci Red Arrows.

Do wyczekiwanego występu szykuje się białoruski Su-27UB. Za sterami zasiedli dwaj bardzo doświadczeni piloci: zastępca dowódcy zachodniego operacyjno-taktycznego dowództwa Sił Powietrznych i Wojsk Obrony Przeciwlotniczej Białorusi płk Alaksandr Marficki i zastępca dowódcy 61. myśliwskiej bazy lotniczej płk Alaksandr Żuraulewicz. Kołując na start machali do publiczności, pozdrawiali wysuwając i chowając ogromny hamulec aerodynamiczny na grzbiecie samolotu. Po kilku chwilach są już na początku radomskiego pasa gotowi do startu…





Katastrofa białoruskiego Su-27UB


Ostatni start białoruskiego "63"

Krótko po starcie, po wykonaniu zaledwie kilku figur akrobatycznych ok. 3 km od lotniska i zaledwie 100 m od zabudowań runął na ziemię białoruski Su-27. Zginęła dwuosobowa załoga. Mimo wyraźnego rozkazu katapultowania piloci pozostali w samolocie, prawdopodobnie aby skierować maszynę na teren niezamieszkały, a gdy to się udało było już za późno na ratowanie siebie. Drugi z kolei radomski Air Show został przerwany przez katastrofę.