Aero-Moto Vikend 2012 - Poprad

Sobota, 23 czerwiec 2012

Aero-Moto Vikend to cykliczna impreza łącząca rodzinny piknik z wystawą motoryzacyjną, pokazami lotniczymi, występami i koncertami. Organizowana jest na podtatrzańskim lotnisku w Popradzie na Słowacji. Pierwsze wydanie odbyło się w 1998 r., a tegoroczne było już 14 z kolei. Ja w tym roku gościłem tam po raz pierwszy. Były to też pierwsze pokazy lotnicze w życiu mojej czteroletniej córki Oliwii.

Po czterech godzinach jazdy przyjechaliśmy na parking pod lotniskiem. Nie obyło się bez problemów, ponieważ po drodze prawie nie było znaków prowadzących na lotnisko, a reklamę imprezy zobaczyliśmy dopiero kilkaset metrów przed miejscem docelowym. Otwarcie bram o 10:00, my weszliśmy kilka minut później. Wstęp 6€ dla dorosłego - niby mało, ale też dużo, za to dzieci "zdarma". Wchodzimy na teren. Darujemy sobie część "moto" i od razu rezerwujemy sobie miejsce przed strefą pokazów w locie. Do początku części lotnej pozostały niemal dwie godziny, więc jest sporo czasu żeby "obstrykać statykę". Statická výstava składała się głównie z maszyn, które miały później latać pokazowo, a także z mieszkańców popradzkiego lotniska i reklam producentów czy dystrybutorów samolotów. Ze sprzętu, który tego dnia nie latał należy wspomnieć śmigłowce Mil Mi-17 i Mi-8, Cessnę Mustang i Embraera Legacy 600.


Ratowniczy Mi-8 pasł się bezczynnie. Szkoda.

Pokazy lotnicze zaczęły się około godz. 12. Na początek w niskim przelocie zaprezentował się PZL An-2, który w chwilę później dokonał zrzutu spadochroniarzy. Jak tylko skoczkowie wylądowali rozpoczął się blok "Prvé kroky lietania", czyli lotnicza prehistoria. Zaprezentowano "latającą po prostej" replikę samolotu Wright Flyer III, w chwilę potem kolejne starocie: Bleiot XI, Fokker E-III Eindecker walczący z Sopwith Camel, a także kilka prób wyścigu samochodu Bugatti z 1923 r. ze wspomnianym już Sopwith Camel.

Po chwli nad lotniskiem rozgościł się Zlin / Let Z-37A Cmelak. Wykonał kilka przelotów, pokazał jak się opryskuje uprawy, jak się gasi pożary i po pokazie zaparkował nam dokładnie przed nosami zasłaniając widoczność.

Kolejne pół godziny należało do grupy "Retro Sky Team" i lotnictwa z czasów II wojny światowej. W powietrzu było ciasno: goniły się Zliny 266 udające Messerschmitty i Zlin 526 w malowaniu wojsk radzieckich. Do tego jeszcze trzeba dodać powoli snujący się Polikarpow Po-2 i szybki Jak-52. Jakby na dopełnienie sytuacji kolejny raz wzbił się w powietrze An-2, aby dokonać desantu wojsk z powietrza. Pirotechnicy odpalali na ziemi ładunki wybuchowe. Właśnie tak wyobrażałem sobie powietrzny cyrk. Członkowie "Retro Sky Team" skorzystali na nieobecności zapowiadanego na sobotę MiGa-29 i byli największą atrakcją pokazów. Zaprosi ich kto do Polski?


Retro Sky Team - wariaci w pozytywnym tego słowa znaczeniu

Pokaz szybowca DuoDiscus przegapiłem, bo musiałem iść z córką na dmuchany zamek do skakania. Podobno nic nie straciłem. DD polatał, polatał i wylądował. Zaraz po nim zaczęła się śmigłowcowa część pokazów. Co tylko potrafią pokazały OK-CAB, Robinson R-22, dwa Agusta A-109 i MD-530. Szczególnie ładnie zaprezentowały się dwa z nich: Agusta A-109 w wersji K-2 ze swoim pokazem podejmowania osoby poszkodowanej za pomocą liny i wciągarki, a także MD-530 "gaszący pożar" za pomocą podwieszonego zbiornika typu bambi bucket. Wśród latających śmogłowców zabrakło czegoś wielkiego, głośnego i najlepiej wojskowego, mimo że zarówno Mi-8 jak i Mi-17 wdzięcznie pasły się na stojance.


"Vrtuľníková show"

Koleją częścią pokazów w locie były akrobacje, a raczej to bardziej miały być niż były. Szybowiec Fox polskiej produkcji, a także samolot akrobacyjny do zadań specjalnych Pitts Special prowadzone przez wprawnych pilotów potrafią wiele. Tym razem niestety nie było na co patrzeć. Co gorsza zamiast zapowiadanego MiG'a-29 wojsko przysłało Aero L-39ZA Albatros. Widać, że pilot się starał, ale też nie bardzo mu wychodziło. Jedyne co jest warte odnotowania, to przelot odwrócony nad publicznością - w Polsce nie do pomyślenia.

Jak-40

Ciekawe, czy Prezydent Słowacji wiedział co się wyprawia z Jego furą...?
Touch-and-go w wykonaniu Jak'a-40. Na trawie!


Na koniec gwóźdź programu - słowacki rządowy Jak-40. Kilka niskich przelotów samolotu, który jest coraz rzadszy widokiem na euroopejskim niebie, zostało zwieńczone wykonaniem touch and go na trawie. Spektakularny widok! Po chwili Jak-40 wylądował na betonowym pasie i pokazy się zakończyły. Godz. 16... można wracać do domu...